Tydzień w Wiedniu: relacja z podróży we wrześniu
To relacja z siedmiu dni w Wiedniu we wrześniu, napisana z rzetelnymi uwagami o tym, co wyszło, co źle oceniłem i co zrobiłbym inaczej. Wrzesień, jak się okazuje, to niemal idealny czas.
Przyjazd: niedziela po południu
Railjet ÖBB z Monachium zajął 4 godziny 15 minut do Wien Hbf. Bilet zarezerwowałem sześć tygodni wcześniej za 29 € — ta sama trasa kosztuje 80–100 € przy zakupie w dniu wyjazdu. Wien Hbf to funkcjonująca nowoczesna stacja; S-Bahn S7 do Wien Mitte zajmuje 25 minut za 4,40 €, a z Wien Mitte wszystko w 1. i 3. dzielnicy dostępne jest pieszo.
Hotel mieścił się na Wollzeile w 1. dzielnicy — nie najtańsza okolica, ale właściwa dla spacerowania wszędzie. Późnym popołudniem zjadłem lunch w Gasthaus Pöschl (Weihburggasse 17), 10 minut spaceru: Zwiebelrostbraten (pieczeń wołowa z karmelizowaną cebulą, podana z knedlami chlebowymi) i kieliszek Blaufränkisch z Burgenlandu. 18 €, bez rezerwacji w niedzielne popołudnie.
Niedzielne wieczory w Wiedniu są ciche w najlepszym sensie — grupy turystyczne w większości odjechały, a miasto wraca do siebie.
Dzień 1: Poniedziałek — Hofburg i Musikverein
Zacząłem od Hofburga o 10:00 z oprowadzanym zwiedzaniem Hofburga i Muzeum Sisi. Przewodniczka — wiedenka po sześćdziesiątce, która wyraźnie przeprowadziła ten tour setki razy bez utraty zainteresowania — sprawiła, że historia Sisi stała się spójna, a polityczny kontekst Apartamentów Cesarskich zrozumiały. Dobrze spędzone 2,5 godziny.
Lunch w Café Central: Tafelspitz, doskonały, 18 €. W sali było około 60% turystów i 40% wiedeńczyków — właściwa proporcja na poniedziałkowe południe we wrześniu.
Po południu: Kunsthistorisches Museum, konkretnie sala Bruegla (największa kolekcja Bruegla na świecie) i Vermeer. Spędziłem 2 godziny i wyszedłem z żalem, że nie zostałem dłużej — KHM to jedno z tych muzeów, do których lepiej wracać kilka razy krótko niż raz długo.
Wieczór: koncert w Musikverein, Cztery pory roku i Mozart w Złotej Sali. Zarezerwowałem 10 dni wcześniej. Miejsca (Parkett, trzeci rząd) kosztowały 68 € — dużo, ale na miejscu poczułem, że to właściwa cena. Cztery pory roku w tej akustyce to coś innego.
Dzień 2: Wtorek — Schönbrunn i popołudnie w dzielnicy
Pojechałem U4 do Schönbrunn o 8:45 z biletem z pominięciem kolejki. O 9:10 byłem już w pałacu, w trasie audio Grand Tour. Przez pierwsze 40 minut komnaty były niemal puste. O 10:30 przyjechały autokary i przez Wielką Galerię trudno było się przebić. Wniosek: przyjedź wcześnie, a bilet z pominięciem kolejki nabiera sensu.
O 11:30 poszedłem piechotą na Glorietę — 30 minut w każdą stronę po żwirowej ścieżce. Widok Wiednia z łuku triumfalnego to najlepszy panoramiczny widok, jaki znam w mieście tej skali. Wrześniowe światło sprawiło, że był wyjątkowo klarowny.
Po południu: 7. dzielnica (Neubau), konkretnie Kirchengasse i Spittelberg. Kawa w Café Phil, kupiona niepotrzebna książka, spacer po uliczkach Spittelbergu. Kolacja w Meixner’s Gastwirtschaft (Buchengasse 64, 5. dzielnica) — kuchnia austriacka w stylu styryjskim; Styrian Brettljause (deska wędlin z sałatką z ogórka polaną Kernöl) jako przystawka, Backhendl (smażony kurczak, klasyk wiedeński) jako danie główne. 22 € od osoby.
Dzień 3: Środa — Dolina Wachau
Pojechałem na jednodniową wycieczkę do Wachau: Dolina Wachau, Opactwo Melk i rejs łodzią po Dunaju. Wyjazd z Wiednia o 8:30, przyjazd do Melk o 9:45. Opactwo jest dokładnie tak wyjątkowe, jak jego reputacja — sufit biblioteki, freski w kościele i widok z tarasu na zakole Dunaju to trzy rodzaje przytłoczenia w szybkiej kolejności.
Rejs łodzią z Melk z prądem do Krems trwał 1 godzinę 45 minut przez przełom Wachau w wrześniowym popołudniowym świetle. Winorośle zaczynały się przebarwiać; na wyższych tarasach zaczynały się zbiory. Ruina fortecy Aggstein pojawiała się i znikała za zakrętami rzeki. To były jedne z najlepszych 2 godzin wyprawy.
Powrót do Wiednia o 18:30. Kolacja w Zum Wohl (Bauernmarkt 13) — bar winny, doskonały Grüner Veltliner od producenta z Wachau, wędliny, ser Liptauer. 30 € za dwoje.
Dzień 4: Czwartek — Belweder i Hiszpańska Szkoła Jazdy
Górny Belweder o 9:00. Poranne ćwiczenia lipacanów w Hiszpańskiej Szkole Jazdy o 10:00 (był czwartek bez formalnego pokazu; ćwiczenia poranne były odpowiednim formatem na tę porę). Widziałem i pełny pokaz, i poranne ćwiczenia — ćwiczenia są niedoceniane. Widzisz pracę, a nie efekt, co dla kogoś zainteresowanego procesem jest ciekawsze.
“Pocałunek” Klimta w porannym świetle Belvedere, bez popołudniowych tłumów, to obraz w odpowiednim kontekście.
Lunch w Café Schwarzenberg (Kärntner Ring 17): taras na dworze przy Ringu we wrześniu, 20 minut przed tym, jak miasto przesunęło krzesła do środka na jesień. Apfelstrudel. Sezon widocznie dobiegał końca.
Wieczór: Las Wiedeński. Pojechałem U4 do Hütteldorf i przez 90 minut spacerowałem w Lainzer Tiergarten (dawny cesarski rezerwat łowiecki, teraz park przyrodniczy — 25 km² otoczonych kamiennym murem z lat 70. XIX wieku, dziki i jelenie, niezwykła cisza 20 minut od Ringu). Powrót przez U4.
Dzień 5: Piątek — Naschmarkt i 3. dzielnica
Piątek na Naschmarkt: targ jest zawsze dobry, ale piątek to dzień miejscowych — sobotni tłum jeszcze nie przybył, stoiska są dobrze zaopatrzone, restauracje otwierają serwis lunchowy. Lunch na targu (turecki placek z fetą i pieczoną papryką ze straganu, potem espresso stojąc w Café Drechsler przy krawędzi targu). Łącznie 8 €.
Po południu: spacer po 3. dzielnicy (Landstrasse) — Stadtpark, Hundertwasserhaus (organiczny budynek mieszkalny zaprojektowany przez artystę Friedensreicha Hundertwassera w 1985 roku, fasada dostępna z chodnika) i Beethoven Wohnung (Eroicagasse 26), gdzie Beethoven skomponował Symfonię Eroica w 1803 roku.
Wieczór: kolacja w Plachutta Wollzeile (Wollzeile 38), Tafelspitz. Rezerwacja 5 dni wcześniej. Pełne tradycyjne przygotowanie (najpierw podawany rosół kostny, potem wołowina z kremem chrzanowym, pieczonymi ziemniakami i jabłkowym chrzanem), a po nim domowe Palatschinken (naleśniki z dżemem morelowym). 35 € od osoby. Na tę kolację wracam do Wiednia.
Dzień 6: Sobota — Hallstatt
Długi dzień. Pojechałem na zorganizowaną jednodniową wycieczkę do Hallstatt z rejsem łodzią i Skywalk. Wyjazd o 7:00, powrót o 20:30. Jezioro we wrześniowy poranek było tak czyste, że odbijał się w nim lodowiec Dachstein; liczba turystów była do opanowania przy przyjeździe o 9:30; punkt widokowy Skywalk w wrześniowym świetle był dokładnie taki, jak sugerują zdjęcia. Rejs łodzią po Hallstätter See to najlepsze 20 minut dnia.
Sama miejscowość: kostnica (1200 pomalowanych czaszek, XVIII wiek, lokalna tradycja) jest warta 20 minut. Rynek jest fotogeniczny. Kopalnię soli (2 godziny i 34 € dodatkowo) tym razem pominąłem — byłem tam wcześniej.
Wróciłem zmęczony i zadowolony. Prosty obiad blisko hotelu.
Dzień 7: Niedziela — spokój i kawa
Ostatni poranek: Café Bräunerhof (Stallburggasse 4) o 9:00, Großer Brauner, Neue Zürcher Zeitung i 90 minut bezproduktywnego siedzenia. Potem spacer przez Burggarten (park ze statuą Mozarta), obok Albertiny i wzdłuż Ringu.
Krótka wizyta w Cesarskim Skarbcu (Schatzkammer), który odkładałem na ten ostatni poranek — habsburska korona, Święta Włócznia, szmaragd rudolficki i Róg Jednorożca (kieł narwala, który Habsburgowie uważali za róg jednorożca — bezcenny talizman). Ta kolekcja jest nieprzerwanie niedoceniana.
Railjet z powrotem do Monachium o 16:00.
Co zrobiłbym inaczej
Zarezerwował koncert w Musikverein wcześniej — dwa tygodnie, a nie dziesięć dni wcześniej. Lepsze miejsce było dostępne, gdy sprawdzałem po rezerwacji.
Spędził więcej czasu w 7. dzielnicy. Jedno popołudnie nie wystarcza.
Wybrał się na pełny pokaz Hiszpańskiej Szkoły Jazdy, a nie poranne ćwiczenia — nie dlatego, że ćwiczenia nie są wartościowe, ale pełny pokaz to to doświadczenie i powinienem przestać odkładać je na następny raz.
Wrócił w październiku. Wachau w pełnej złotej jesieni zbiorów, Heuriger z ostatnim winem sezonu — ta wrześniowa wyprawa miała kształt czegoś, co byłoby jeszcze lepsze o miesiąc później.